4 porady jak wybrać dobry tytuł publikacji

Tytuł publikacji – zło konieczne, czy też dźwignia handlu?

 

W swojej codziennej pracy, nie tylko korektorskiej, ale i naukowej, widzimy, że badacze często traktują tytuł artykułu jako zło konieczne. Kiedy już cały artykuł jest gotowy, zaczynają myśleć nad odpowiednim dla niego nagłówkiem. Niestety, często robią to głównie po to, żeby móc w końcu rozpocząć wysyłanie manuskryptu do recenzji. Tytuł to przecież jeden z pierwszych elementów wpisywanych w system deponowania artykułu w naukowych czasopismach z listy filadelfijskiej. Bez tego ani rusz.

Jeśli czytacie ten wpis, najprawdopodobniej nie należycie do tej grupy. Nie chcecie publikować byle jak i byle gdzie, tylko zależy wam na odpowiedniej jakości. Inaczej nie trafilibyście na blog firmy, która frazę poprawa tekstu traktuje bardzo poważnie.

Ale czy zdajecie sobie sprawę, jakie prawa rządzą rynkiem publikacji naukowych?

Czytanie (i cytowanie) publikacji, to handel, na którym zarabiają wydawnictwa. Pomyślmy zatem o publikowaniu jak o handlu, a o artykułach – jak o towarach. Tworzenie tytułu będzie w tym wypadku analogią do tzw. SEO, czyli search engine optimization, metodzie optymalizacji treści ogłoszenia/strony, aby uzyskać jak najwyższą pozycję w wyszukiwarce i pozyskać najwięcej klientów.

Wydawnictwom zależy na tym, żeby uzyskać jak najwięcej pieniędzy (cytowań). Cytowania zapewniają klienci (naukowcy), którzy szukają w wyszukiwarce wysokiej jakości towaru (publikacji odpowiadających ich potrzebom). Klient wprowadza w wyszukiwarkę zapytanie, nieważne, czy będzie to Google Scholar czy Pubmed. Dobry tytuł, który przełoży się na wiele kliknięć (czytań) i doprowadzi do konwersji (cytowania), zapewni wydawnictwu sukces. Jaki powinień być tytuł artykułu, który trafi do szerokiej publiczności?

Przykro to mowić, ale – zoptymalizowany pod kątem potrzeb klientów.

Spróbujemy wam z tym pomóc. Poniżej znajdują się nasze 4 porady.

Jak zatem wybrać dobry tytuł publikacji?

1. Zacznijcie od przygotowania kilku wersji tytułu.

Wymyślcie co najmniej trzy propozycje. Nie kasujcie żadnej z nich. Najprawdopodobniej w każdej propozycji znalazły się elementy przydatne do wykorzystania w wersji ostatecznej. Następnie, przypatrzcie się krytycznie, czy spełniacie wszystkie poniższe kryteria.

2. Tytuł publikacji nie powinien być „słodki”.

Czy ulegliście już modzie na słodkie tytuły? Czy chcecie, żeby wasz tytuł był jak lep na muchy i pokazywał nie tylko to, że jesteście świetnymi naukowcami, ale też znacie się na literaturze klasycznej? Pamiętajcie, że metafora może przekazać wasz zamysł i może być skuteczna. Ale najprawdopodobniej zrobi to nie w prosty sposób. Stracicie pozycję w wyszukiwarce, jeśli wasz tytuł będzie literacki. Nudny tytuł kolegi wykorzystujący często poszukiwane frazy może zgarnąć wszystkich klientów, bo będzie wyżej w rankingu wyszukiwania. Trzeba być ostrożnym.

3. Tytuł artykułu naukowego powinien być jasny dla odbiorcy.

Nawiązując do poprzedniego kroku, uważajcie na literackie chwyty. Metafory, analogie i porównania sprawdzają się tylko, jeśli są interpretowane w ten sam sposób na całym świecie. Czy badacz z Japonii lub Chin będzie znać opowieść o doktorze Jekyllu i panu Hyde? Nawet jeśli taki tytuł doskonale opisuje działanie waszego białka, to może nie trafić do osoby z innego kręgu kulturowego.

4. Tytuł powinien składać się ze słów rzeczywiście występujących w publikacji (pozycjonowanie artykułu).

Porównajcie, czy słowa kluczowe, które wykorzystujecie w abstrakcie, znalazły się w tytule. A przede wszystkim – czy słowa kluczowe z abstraktu i z tytułu są także w podtytułach sekcji manuskryptu i pojawiają się w treści. Odpowiednia gęstość słów kluczowych w tytule, abstrakcie i tagach pozwoli wyszukiwarkom określić profil publikacji i będzie służyć jako podstawa do wyboru, który artykuł znajdzie się wyżej w wynikach wyszukiwania. Oczywiście, istnieją także inne parametry, ale one tylko wzmocnią dobry wynik, jeśli spełnicie także pozostałe kryteria. A jeśli ktoś szuka tylko konkretnego elementu waszej pracy, w łatwy sposób zlokalizuje ją następnie w treści.

 

Nad tytułem warto się pomęczyć – to wasza wizytówka. Jeśli ktoś będzie przeglądać waszą listę publikacji, poza tym, ile ich było i czy były opublikowane z impact factorem wyższym czy niższym, powinień być w stanie od razu określić, czym się zajmujecie.

Czasu jest coraz mniej, informacji coraz więcej. Już teraz ludzie najczęściej kupują tylko tytuły.

Jeśli potrzebujecie pomocy, możemy wykonać analizę SEO waszego tytułu, abstraktu i treści, jako element redakcji tekstu. A już niedługo opublikujemy wpis o tym, w jaki sposób można wykonać taką analizę, wykorzystując programy dostępne bezpłatnie w sieci.

 

Powrót na stronę główną.